Z naszego wyjazdu do sadu przywiezlismy tez kolorowa sucha kukurydze w kolbach. Kazdy wybral inna. Kazdy wybral piekna. Bardzo chcemy zrobic z niej korale.
Dzisiaj przystapilismy do pracy.
Najpierw trzeba bylo ja oskubac.
Jest tu kilku takich "skubancow" chetnych do skubania.
tutaj Olivia pokazuje jak ziarenka ulozyly sie w kwiatuszek
Nastepnie zalac ciepla woda, zeby troche zmiekla.
No ale taka zalana kukurydza trzeba sie pobawic.
Olivia wypatrzyla, ze po chwili ziarenka zaczely puszczac kielki. I rzeczywiscie!
Teraz trzeba czekac. Olaf sie co chwile pyta czy jest juz miekka.
Przypomnialo nam sie tez ze mamy wypozyczona ksiazke z biblioteki o kukurydzy. Pani Gail Gibbons jest mistrzynia w wyjasnianiu rzeczy nie tylko dzieciom.
A na podwieczorek corn bread!
Tak latwo i szybko.
W trakcie odmierzania i mieszania, zaczelismy mowic o roznych makach wiec zaczelam wszystkie wyciagac i kazdy chcial do kazdej wlozyc lapke i porownac a nawet sprobowac, co nie ktorzy pluli! A mamy zytnia, pszenna, ziemniaczana, kukurydziana, kokosowa i migdalowa.
A jesiennymi wieczorami lubimy obejrzec Kubusia Puchatka. Smiejecie sie w glos.
Mielismy dwa dni bez bajek, nawet nie zauwazyliscie.. wiec dzisiaj prawdziwa uczta z ciastem w reku przed ekranem.
A jak tato wrocil z pracy to zabral nas do Ikea po lozko pietrowe!!! Ale szaleliscie w sklepie, trzeba bylo poskakac na kazdym jednym. Trafila sie tez kolacja, Emil wypytywal czy maja loni en cis (macaroni and cheese) brzmi bardzo fancy w jego wydaniu.
Jutro pracujemy nad naszyjnikiem i skladamy lozko.
Miedzy innymi :).







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz