Po naszej wschodniej stronie Stanow Zjednoczonych rozciaga sie pasmo gorskie Appalachow. Wzdloz gor wytyczony jest Szlak Appalachow o dlugosci 3500 km.
Ostatnio czytalismy historie dziewczynki, ktora zyla w tych wlasnie regionach. "Rag Coat" smutna historia zlapala za serca naszych dzieciakow, bardzo chcialam im pokazac i sama zobaczyc Appalachy. Olaf chcialby zobaczyc kopalnie wegla, tam pracowal tato dziewczynki.
A tak sie wlasnie zlozylo ze w te najczerwiensze dni jesieni przyleciala babcia, wiec czym predzej wymyslilam nam wycieczke ale sami nie wiedzielismy gdzie dokladnie jedziemy... A jechalismy wzdluz Appalachow i byla piekna sloneczna pogoda i gdzies musi byc jakis parking czy punkt obserwacyjny... Dotarlismy do Harpers Ferry :). Smieje sie bo takie wycieczki to sie planuje a nie tak na gape..
Harpers Ferry to piekne stare historyczne miasteczko w stanie Virginia Zach. Polozone w wiekszosci na terenie Narodowego Parku. Nam najbardziej podobal sie dlugi most nad rzekami Potomac i Shenandoah z ktorego swietnie widac rownolegle zbudowany most dla pociagow, po ktorym co chwile pedzi sznur towarowych! Widoki nie do opisania.
A pozniej spacer po starych uliczkach i sklepikach, ktore wciaz wystylizowane sa na dawne czasy zupelnie jakby czas nic z nimi nie zrobil.
organizatorka wycieczki
w ktora strone by tu pojsc, ach ciezko by bylo wybrac...
a tu juz na moscie, bardzo dlugi, ale jaki widok i ten pociag przejezdzajacy, byle by nie patrzec w dol ;), a pozniej trzeba bylo tym samym mostem przejsc z powrotem, oj trzeba bylo obiecac lody...
a babcia twierdzi ze jej nie ladnie w kapeluszach
to drzewo zatrzymywalo kazdego, a takie ma malo wdzieczne miejsce, przy parkingu.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz