czwartek, 1 listopada 2012

Halloween 2012

Halloween sie odbylo. Sandy ominela nasza ulice. Przewrocila drzewo u sasiadow. Zalala by nam piwnice gdyby tato nie zainstalowal nowa pompe. Na czacie stala pradownica na podworku wrazie gdyby pradu zabraklo. Bo wtedy bez niej, czyli bez pradu, czyli bez pompy by sie nie obylo, bo by nas zalalo i to porzadnie. Pompa chodzila co 30 sekund cala noc i na nastepny dzien dalej pompowala moze juz nie z taka czestotliwoscia.
Plan byl ze bedziemy siedziec na strazy. Bo bardzo sie obawialismy ze bedziemy mocno spac w chwili gdy prad wysiadzie i wtedy w 30 sekund nas zaleje... Zasnelismy, nie zalalo nas, prad byl.

A teraz o Halloween. Babcia uszyla piekne stroje dzieciom. Olafowi rycerza, Emilowi giermka, Olivii przerobila suknie a dla mnie peleryne. Tato "uszyl" sobie na ostatnia chwile prawdziwa zbroje rycerska, nie jeden by mu pozazdroscil w tamtych czasach. Jak na prawdziwa zbroje przystalo byla ciezka i bylo mu w niej goraco, co akurat bylo plusem bo noc byla chlodna. Ja bylam Krolowa. Babcia wiedzma. Przyszli sasiedzi, przebierac sie nie lubia ale i tak bylo smiesznie, na Klaudie moge liczyc.
Naszykowalismy dyniowe babeczki, brownies, popcorn umazany w czekoladzie i w sprinkles. Co za marnotrastwo, nikt nic nie jadl, zaraz ide zamrozic babeczki, brownies zapakowalam Erykowi a popcorn wyladowal w koszu. Za rok bez poczestunku?

Przygotowalam kilka fajnych zabaw dla dzieci z czego dwie podworkowe udaly sie bardzo a reszta oprocz kolorowania, nie zostala ruszona bo dzieci wolaly biegac w kolo domu. I dobrze. Babcia i Olaf ganiali za nimi, bylo to jakas bardzo fajna zabawa ale trzeba bylo pozwolic babci odpoczac. Wylawianie jablek z wody i przejscie pod pajeczyna "utkana" z bibuly wystarczyly zeby ich zajac.

Wieczorem trick or treat. Nie moglismy nadarzyc za starszymi dziecmi, wiec trzeba sie bylo rozdzielic bo zrobilo sie ciemno i zaczal nam znikac Emil, ktory czul sie taki pewny ze biegal sam od domu do domu, az go zgarnelam pod pache. Wrocilam z nim do domu, Olivia pognala z Diane i reszta dziewczyn do "nawiedzonego domu" gdzie Olivia wejsc nie chciala i troche jej to zepsulo humor ale garsc cukierkow od dobrej kolezanki naprawila sprawe. Olaf i tato poszli swoimi sciezkami, i wrocili niebawem z pelna dynia cukierkow. A na koniec chili i pizza. No i oczywiscie konsumpcja cukierkow. Straszne to swieto.

















Bezpiecznie sie czuje z takim rycerzem.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz