piątek, 21 października 2011

Piatek

Sniadanie. 8 rano.
Bardzo wazna czesc dnia w naszym domu. Niestety bez taty, bo tata wychodzi do pracy wczesnie.
Dzisiaj udalo mi sie upiec buleczki. To sprawka Emila, bo wstajemy razem, dzisiaj przed siodma.
Lubie jak mi sie tak cos z rana uda :)



Wczorajszy telefon od taty pokrzyzowal ;) nam plany. " Przyjezdzajcie do Home Depot jest 50% znizki na krzaki i drzewa!" a bylismy w drodze do lasu. Dobrze sie stalo bo wialo tak ze glowe moglo urwac a poza tym nasz poranek nie nalezal do takich udanych jak dzisiejszy :) a krzakow i drzewek.. dlugo nie trzeba bylo mnie namawiac.

Za to dzisiaj byl piekny dzien.
Olivia starannie przygotowala nas na ten lesny spacer, odrysowujac z ksiazki wszystko to co chcielibysmy w lesie znalezc.



Olaf zadbal o to zebysmy glodni nie byli i spakowal nam suchy prowiant.

A w lesie Olaf znalazl biedronke, coz to byla za radosc! Cieszylismy sie super mocno bo mielismy ja na naszej liscie do znalezienia. Najbardziej cieszylam sie ja bo najmniej ja oczekiwalam, zawsze jakos wydaje mi sie ze w Polsce jest ich wiecej..





Znalezlismy tez drzewo sasafras. I to tez byla dla nas niespodzianka, bo poznalismy jego liscie dzisiaj rano jak Oliwka je odrysowywala, wiec nie liczylismy na wielkie szczescie a tu taka niespodzianka potrojny lisc sasafrasa.


A poza tym kamyczki i patyczki a dla Emilka jazda na jego odpychanym nogami aucie bez ograniczen. Olivia wziela rower i troche na poczatku narzekala ale przetlumaczyla sobie ze nie warto sie boczyc na rower i twardo bez grymasow, razem z tym rowerem aktywnie uczestniczyla w calej wyprawie. Chwala ci za to coreczko bo juz mialam obawy ze bedzie trzeba zawracac.


Olaf dzieki za prowiant.

Las dobrze ze jestes.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz