wtorek, 15 maja 2012

Dzien Mamy

W Ameryce zawsze w niedziele, fajnie.
Moje dzieci i ich mama. To nasze swieto. Kocham byc mama. Te skarby nigdy sie na mnie nie gniewaja, jestem dla nich najpiekniejsza, najmadrzejsza, najsmieszniejsza w ogole naj! Co za dar. My zaczelismy od niedzielnego nalesnikowego sniadania tym razem swiatecznie na ogrodzie, ale byl piekny ranek. Zapowiadal sie cieply dzien. Ale najpierw dostalam torbe czekoladek i wszyscy chcieli je jesc i kazdy ja chcial chociaz potrzymac. O czekoladkach wiedzialam juz od wczoraj bo Olaf ;) wydal ta wielka tajemnice zupelnie bez skrupolow. Bardzo to rozgniewalo siostre, ale udalo mi sie ja przekonac ze nic nie slyszalam - mimo ze Olaf w te slowa powtarzal sie i to nawet glosniej. Zapytal tez mnie kiedy bedzie ta miska gotowa, hmmm... miska? to chyba prezent urodzinowy bo to tez juz nie dlugo. Oczywiscie dostalam tez laurki, jedna od Olivii, jedna od Emila i Olivii razem, a od Olafa z przedszkola w ktorej napisane jest " lubie jak mama robi nalesniki z czekolada :)" tak, tylko ze ja nigdy nie zrobilam takich nalesnikow w zyciu, Kocham cie synku, ach te twoje zarty. Po sniadaniu, Olivia i ja pojechalysmy do Kosciola. A pisze o tym wyjsciu, bo msza to byla niezwykla bo prowadzona z udzialem dzieci, i dzieci przyniosly kwiaty dla Maryji, i Olivia zerwala z ogrodu piwonie i tak bardzo ja sciskala i nie mogla sie doczekac kiedy bedzie czas zeby kwiaty zaniesc a na koniec byla procesja do figurki Maryji gdzie dzieci zalozyly jej korone z kwiatow na glowe. Wyjatkowa msza w taki wyjatkowy dzien. A pozniej wyjazd na basen u Karasikow. Zawsze sie czuje jakbym byla tam na wakacjach, a wspomnien milion, bo to przeciez juz dziesiec lat wspomnien. oj jak nam tam bylo dobrze. Olivia uczyla sie skakac, Olafowi podobalo sie dzakuzji a Emilowi wszystko.
A na koniec pojechalismy na wczesna kolacje do Bertucci's Pizza. I wszyscy sie dobrze spisali o objedli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz