środa, 30 maja 2012

Memorial Day Weekend

Przyjechali goscie. Zosia i Adam z rodzicami oraz Alicja i Damian z rodzicami. Od piatku do poniedzialku mielismy dom i ogrod pelen dzieci, smiechu i lez tez ale wiecej smiechu. Pogoda dopisala. W sobote rano pojechalismy nad rzeke. Piekne miejsce, ciche i spokojne, odwiedzane przez nielicznych. Na miejscu przy wodzie odpoczywaly motyle, mnostwo motyli, sploszone odlatywaly tak obrazkowo, piekny widok nam sprawily. A pozniej wszyscy kopali, i grabili i przesiewali, bo woda do kostek przy brzegu, brrrrr zimna woda ale Emilowi nie zimna kladl sie i plywal. Olivia z tatem i Alicja zbudowali wieze z kamieni takich plaskich idealnych do budowania i do puszczania kaczek a kamienie te byly piekne mienily sie zloto i srebrzyscie.
Zabawy tam nie brakowalo, kamyki, patyki, woda, piach... ach, ale zaczelismy glodniec i pojechalismy do Noodle co. na makarony. A wieczorem bylo ognicho, i po wielu namowach tato rozbil namiot i zasnal w nim wraz z O i O. Ale najpierw ognicho i pianki i piosenki harcerskie i zimne ognie. Fajny to byl wieczor, dlugi ale nawet najmniejsi wytrwali. A na ogrodzie dzieci pelno. Tanczyly, biegaly, chustaly sie, w piachu grzebaly i bloto tworzyly, groszki podjadaly, w wodzie sie chlapaly... A w niedziele Olivia miala wystep taneczny, wyczekany, wycwiczony bo prob bylo pelno. I wszyscy przyszli Olivie obejrzec i kwiaty na koniec, bardzo sie pytalas o te kwiaty czy beda :) A tremy nie mialas wcale, i taki wzruszajacy ten wystep bo takie gromkie brawa i okrzyki zachwytu bo takie malutkie bylyscie na tej wielkiej scenie. A mama sie udzielala i pomagala za kulisami i ciesze sie bo fajnie to bylo przezyc razem z toba. A po wszystkim tato zabral nas na lody do tutti frutti ja jadlam pyszne jagodowe oj jakie pyszne! A pyszna byla tez kielbasa z NJorku prosto. Bardzo ja wszyscy wcinali.
Bardzo malo robilam zdjec gosciom, ale mam takie ladne tych dwoch kolegow.
A w poniedzialek rano taka nieplanowana dyskoteka bo tato podlaczyl kolumny i sprzet nam nareszcie dziala i sobie co niektorzy potanczyli, my z Basia dostalysmy zadyszki przy " jak sie masz kochanie jak sie masz " tak bardzo bieglysmy. A bloto bylo wszedzie, takie zlote gliniane, bo z taty specjalnego piasku. Olivia to nawet blotem malowala na papierze a inni pomalowali nim drzewo. Bylo tez koszenie trawy taty traktorem i przejazdzki wagonikami. A na drzewach mamy gniazdka z malenkimi ptaszkami i w karmniku Olafa zadomowila nam sie ptasia rodzina ktora bacznie obserwujemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz