środa, 23 lutego 2011

Balwanek



To by bylo na tyle jesli chodzi o wiosenne przeblyski, zima wrocila i sypnela sniegiem i znow zycie w Maryland zamarlo na jeden dzien. Wierzcie mi, cos gdzies kwitnie bo ja mam moja sezonowa alergie gdzies od tygodnia.
Wczoraj, Kathy miala wolne z powodu sniegu wiec zabrala cala ekipe na sanki. Dzisiaj bawilismy sie sniegiem w domu ale najpierw Olivia ulepila pieknego balwana. Calego sama! Taka jestem z niej dumna! Przybiegla razem z Olafem do domu po marchewke i rodzynki bo zbudowala balwana, wygladam na zewnatrz i rzeczywiscie stoi piekny taki calkiem spory balwanek. Nie widzialam procesu powstawania balwana wiec nie wiem na ile brat uczestniczyl ale mowi ze pomagal. Zrobilismy mu taki slodki usmiech cukierkowy i porzyczylismy czapke i szalik.

Przynioslam im do zabawy snieg do domu, dziwny jakis, wcale sie nie chcial stopic, bardzo zmarzniety ten snieg. Swietna zabawa, dodalam na koniec troche barwnika i zaczal sie robic balagan :). Olivia oczywiscie zamiast do zabawy przystapila do jedzenia sniegu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz