piątek, 18 lutego 2011

Mysle nad tytulem i nic mi nie przychodzi do glowy, tak w zasadzie to dlaczego musi byc tytul, wiec nie bedzie tytulu. A bedzie o tym jak caly dzien nie podazal za moim rzetelnie zaplanowanym rozkladem dnia ale i tak udal nam sie nie powiem. Bo mieli byc goscie i mialo byc zoo a skonczylo sie na zabawie w ogrodku. Bo pogoda dzisiaj ze hoho!

Wydarzenie dnia, wycinanie drzewa u sasiadow z naprzeciwka. Duzego drzewa.
Godz.9:30 Emil drzemie, Olivia w przedszkolu, Olaf i ja idziemy przed dom patrzec jak wycinaja drzewo. Jest cieplo, wracamy po lezaczki, kawe i paluszki. Tak zaczynamy dzien, spogladam na Olafa, ma szczesliwa mine, kiedy on zdazyl zalozyc ten kask strazacki, zastanawiam sie po cichu, przeciez dopiero wstal. Dolaczaja sie do nas Joshua i Seth i Cloe i ich mama, zrobilo sie bardzo wiosennie, dzieci jezdza na rowerach i pierwszy raz nie pamietam odkad nie jest nam zimno.
Przez reszte dnia odchodzimy i wracamy do tego wydarzenia, Olivia pozniej dolacza do naszych obserwacji. 6 godzin pracy, 4 silnych mezczyzn daje rade staremu debowi. Najpierw scieli wszystkie galezie, dzieciom szczegolnie podobalo sie jak sie pan po drzewie wspinal i jak po galeziach chodzil jak po linie; a pozniej kawalek po kawalku poszedl pod pile pien.

Pogoda nas rozpieszcza, od kilku dni jest bezkurtkowa pogoda. Dzieci spedzaja sporo czasu na podworku, Olivia jako osoba zawsze zwracajaca uwage na przyrode sama widzi rozne zmiany i przezywa ze wiosna juz nie daleko. Ja czuje w gardle to nadejscie tez bo wlasnie zaczynaja mi sie sezonowe alergie, jej!
Ale znamy te wiosenne przeblyski, zima nam sie jeszcze odezwie!



Odnioslam dzisiaj tez nie maly sukces, moje dzieci pierwszy raz w zyciu zjadly szpinak i o tym nie wiedza. Zrobilam im zielone smoothies. Plan byl zeby zakamuflowac kolor zielony truskawkami, nie udalo sie. Dzieci smialy mi sie w twarz jak stanelam przed nimi ze szklaneczkami pelnymi zielonego mocno zielonego blotka bo tak to wygladalo. A wszystko robilam w sekrecie zeby nie widzieli co wrzucam bo wtedy nici z mojego planu. Na nic moje proby ze zielony to najmodniejszy kolor bo zdrowy, ekologiczny i Tinker Bell pewnie ulubiony, nawet nie wiem w ktorym momencie dali sie przekonac, moze zobaczyli Emila jak im podpija?
Chyba sie udalo, musialam namawiac i to sporo. Jutro dodam jagod bedzie na brazowo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz