Byly kartki i balony. W tym roku musialy to byc kartki grajace dla Olivii straszny rarytas, zawsze na widok tych grajacych kartek cos sie z nia dzieje, ta chec posiadania jednej jedynej. Olaf mowi na nie ksiazki co graja i nie wytrzymal i dal mi swoja w sobote, Olivia wytrzymala ale miala kryzys gdzies przy niedzieli.
Olivia zabrala do przedszkola truskawki w czekoladzie posypane cukierkami, Olaf dopraszal sie o wiecej, wiec dorobilismy wiecej. Znikaja ekspresowo, szczegolnie jak tak leza na wyciagniecie reki jak otwiera sie po cos lodowke, o truskawka! i chaps do buzi.
Olaf zrobil Walentynki dla taty i Olivii. Wyciete z papieru serce smarowal klejem rozrobionym z woda. Zauwazylam ze o wiele bardziej mu sie podoba rozsmarowywanie kleju pedzlem, wiec rozrabiam mu z woda w miseczce a dzisiaj dodalam czerwonego barwnika i dzieki temu widzial gdzie posmarowal klejem bo wczesniej to zawsze tak pomazal w jednym miejscu i myslal ze starczy. Pozniej ten kolorowy klej posypywal galaretka w proszku i w tym miejscu mial byc projekt zakonczony ale on zaczal rozsmarowywac to wszystko razem.
Olafa serce pachnie malinowa galaretka i jest bardzo klejace.
Odbijalismy tez pieczatki serca z gabki na rozlozonym papierze na podlodze i Emil zachwycony nam wbiegl na bosaka w odbite serca i ozdobil reszta swoimi sladami.
A po przedszkolu Oivia zasiadla do stolu i razem z bratem konsumowali przyniesione slodkosci, wszystkim sie bardzo podzielila.
Opowiedzialam Olivii jak to Olaf wlozyl serce w swoja Walentynke i tlumaczylam co to znaczy "wlozyc w cos serce" pozniej przy szykowaniu lunchu caly czas ktos cos ode mnie chcial i powiedzialam im ze chyba nigdy tego lunchu nie skoncze na co Olivia odrzekla " To wloz w ten lunch swoje serce i go skoncz". Tak tez zrobilam.
A potem mial byc czas odpoczynku, kiedy to Olaf slucha w lozku Lokomotywy i z reguly zasypia a Olivia z sluchwkami na uszach slucha swoich bajek ale slabo im to wychodzilo z taka iloscia cukru we krwi wiec wyslalam ich na dwor poszukac wiosne, bo dzisiaj bylo ja bardzo slychac a i widac tez, znalezlismy pierwsze kielki kwiatow.
Zabawe mieli swietna, tyle radosci z roztopow, tyle wody i mozna bylo kurtki zimowe zostawic w domu i kalosze na nogi ubrac!
Ide zjesc truskawke.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz